promowane wiadomości na xcmtb.pl
Trasy
Szlaki rowerowe
Data: 03.10.05 Autor: XCMTB Kategoria: Szlaki rowerowe
Po wielu dniach oczekiwania na dobrą pogodę postanowiliśmy wybrać się na błękitny, Nadwarciański Szlak Rowerowy. Teoretycznie trasa zaczyna się od Mosiny, lecz doskonale można dojechać tam z Poznania, przez Puszczykowo. Cała wyprawa kończy się na 257 kilometrze, gdzie Województwo Wielkopolskie zakreśla swoje wschodnie granice.
Trasa przeznaczona jest z oczywistych względów dla zatwardziałych turystów, którzy potrafią jeździć w każdym terenie, poczynając od płaskiego asfaltu po głęboki piach kończąc. Powyższy szlak doskonale prezentuje atlas rowerowy firmy TopMapa.
Gdy tylko dojechaliśmy do Mosiny, od razu szukaliśmy odpowiedniego oznakowania w postaci błękitnego prostokącika z charakterystycznym wyspray'owanym czarnym rowerem. Niestety bez mapy się nie obyło. Musieliśmy pytać się o charakterystyczne miejsca przez które przebiega szlak, przez co traciliśmy cenny czas potrzebny do ukończenia całej trasy. Najlepiej więc spytać się gdzie jest Plac 20 Października a później gdzie znajduje się ulica Sowiniecka. W końcu znaleźliśmy oznakowanie i ruszyliśmy ostro przed siebie. Szosa doskonale do tego się nadała.

Tutaj trasa jest bardzo dobrze oznakowana tak więc nie trzeba patrzeć na mapę. Piękne widoki aż zmuszają do wolniejszej jazdy i wspólnych refleksji. Można by pomyśleć, że taka jazda mogłaby trwać wiecznie. Palące słońce i szosa płaska jak nigdzie pozwala bez najmniejszych wątpliwości na wykorzystanie blatu i zwiększenie prędkości. Łatwo dojedziemy do charakterystycznego miejsca jakim jest miejsce pielgrzymkowe na, którym niestety kończy się szosa. Skręcamy w prawo i przygotowujemy psychikę na dosyć wolną jazdę. Już niedługo dotrzemy do Śremu, który oddalony jest od Poznania o 54 km. Tam trzeba się mocno skupić aby czasem nie zboczyć z szlaku. Najlepiej zwolnić, chociaż atrakcyjne podjazdy, i szybkie zjazdy które kuszą Nas do zwiększenia szybkości zapewne nie dadzą za wygraną. W mgnieniu oka znajdziemy się wśród pola kukurydzy, które sprawi, że poczujemy się jak w tunelu. Doprowadzi Nas ono do najtrudniejszego odcinka trasy. Kilometry ciągnącego się, głębokiego, suchego piachu, który doprowadza organizm do skrajnego wyczerpania nie dają wytchnienia. Bez wody ani rusz !
Zupełnie wyczerpani po wielu kilometrach jazdy w piachu zjeżdżamy na szosę aby tam, jadąc szybciej, odpoczywać. Tutaj musimy kierować się intuicją aby trafić na szlak. Nie wiedzieliśmy gdzie jechać tak więc wyjęliśmy TopMapę z plecaka i zdecydowaliśmy: "teraz pojedziemy szosą, nie ma co męczyć się z tym piachem !". Pojechaliśmy prosto i po jakimś czasie znaleźliśmy błękitny szlak. Szosa i rozkosz z prędkości doprowadziły Nas do Odległej od Poznania o 83 kilometry miejscowości: Komorze.
Tutaj zaczęły się problemy. Dezorientujące nie oznakowane drzewa wprowadzały w błędy. Teraz szlak zamienił się w swoisty wyścig z czasem. Zaglądając do TopMapy i pytając się przechodniów odnajdujemy szlak. Robi się coraz ciemniej a my jesteśmy już ponad 5 godzin na rowerach. Znaleźliśmy się we wsi Wolica Kozia, postanowiliśmy ochłonąć i wtopić się w kolejne kilometry przedstawione na mapie.

Nie wiedzieliśmy jeszcze, że teraz będzie najlepszy odcinek. Jazda na maxa ! Nie czuć zmęczenia, korby obracają się same, dusi się mocniej i mocniej. Nawet mobilizujące widoki zdawały się krzyczeć: "Jesteście tutaj sami, możecie jechać tak szybko jak Wam się tylko podoba !". Słońce zmieniało powoli kolor. Z każdą chwilą było coraz niżej i niżej. Wiedzieliśmy, że musimy się spieszyć. Wkrótce znaleźliśmy się na dwóch przeprawach promowych.
W końcu zabrakło nam zupełnie czasu i ... słońca, które niefortunnie za szybko schowało się za lasami. Zboczyliśmy ze szlaku i po ciemku o godzinie 19:30 jechaliśmy ile sił w nogach do Jarocina - tam gdzie można było spokojnie wrócić koleją do Poznania. Na miejsce dojechaliśmy o 21:00 i teraz doszła do Nas najgorsza wiadomość. Ostatni pociąg odjechał o 19:45 ! Nie było sensu wpadać w panikę. Spokojnie spytaliśmy o której godzinie jedzie następny pociąg. Godzina 00:30 okazała się Naszą ostatnią nadzieją.
Spędziliśmy na dworcu 3,5 nerwowe godziny. Bilety kosztowały Nas całe 31 zł. Aż strach pomyśleć co by było gdybyśmy nie mieli ze sobą pieniędzy !Nareszcie upragniona chwila ! Pociąg przyjechał na swój wyznaczony peron. Niestety był to pociąg pospieszny dlatego musieliśmy się naprawdę zmobilizować aby w jak najkrótszym czasie trafić do tylnego wagonu.
Próbujemy otworzyć drzwi od magazynu - tam gdzie można zostawić rowery. Okazało się, że to miejsce jest zarezerwowane. Pracownik PKP nagle wypala: "No, bo Wam zaraz odjedzie !". Teraz to adrenalina podskoczyła do granic możliwości. Szybko wskoczyliśmy do pobliskiego wejścia i krzyknęliśmy: "Udało się !", jesteśmy w pociągu ...
| Dystans: | Czas: | Poziom: |
| 175 km | 9:30 h | trudny |
| Poznań - Mosina - Śrem - Orzechowo - Szczodrzejewo - Komorze - Jarocin |
pozostale
Rowerowa baza podjazdów
encyklopedia
zawodnicy